Czym pomalować drewnianą donicę ogrodową?
Olej, lazura, lakier, wosk. Cztery preparaty, cztery zupełnie różne efekty. Wybór puszki to dopiero połowa decyzji; druga połowa to kolejność warstw i to, co kładziesz pod kolorem.

Większość donic kupionych w marketach budowlanych wygląda dobrze przez jeden, dwa sezony. Potem szybko widać różnicę między tymi, które ktoś pomalował porządnie, a tymi, które ktoś pociągnął jedną warstwą lakieru na surowym drewnie i odstawił. Wybór puszki to dopiero pół roboty. Druga połowa to grunt pod spodem i sposób nakładania.
Co właściwie niszczy drewno w ogrodzie
Drewno ma w ogrodzie trzy problemy naraz i one ze sobą współpracują. Słońce degraduje wierzchnią warstwę słojów i zmienia kolor sosny z miodowego na popielaty już po jednym sezonie. Wilgoć powoduje, że drewno pracuje: pęcznieje przy nasiąknięciu, kurczy się przy wysychaniu, fugi się otwierają i wpada w nie więcej wody. A w wilgotnym drewnie zaczynają rosnąć grzyby, sinizna, czasem owady. Nie woda sama w sobie psuje drewno, tylko biologia, której woda dostarcza środowiska. Każda porządna powłoka ma więc zatrzymać dwie rzeczy: wodę i to, co w niej rośnie.
Grunt impregnujący - to się robi zawsze i pierwsze
Zanim cokolwiek pokolorujesz, drewno musi dostać warstwę gruntu. Bezbarwne impregnaty gruntujące (Drewnochron Impregnat Grunt R, Pinotex Base, Vidaron Impregnat Gruntujący) wsiąkają w drewno na kilka milimetrów i niosą biocydy, które zabijają grzyby pleśniowe oraz larwy owadów.
Bez gruntu kolorowa lazura albo lakier trzymają się przez chwilę, ale od strony deszczu zaczynają się złuszczać już po dwóch-trzech latach. A pod nimi, w drewnie pozbawionym biocydu, ma kto rosnąć. To jest ta jedna warstwa, której nigdy nie warto pomijać. U nas w pracowni żadna wykończona kolorowa donica nie wychodzi bez gruntu (wyjątkiem jest wersja surowa/naturalna do samodzielnego malowania) i nie zostawiamy tego kroku klientowi do zrobienia w domu, bo wiemy, że dziewięć osób na dziesięć go pominie.
Olej - najbardziej naturalny wygląd, najwięcej pracy
Oleje (Osmo Holzöl, Pnz Hartöl, gotowany olej lniany) wnikają w pory drewna zamiast tworzyć powłokę na powierzchni. Dzięki temu drewno dalej wygląda jak drewno: widać słoje, sęki, fakturę. Nic nie błyszczy się jak plastik, nic nie zmienia powierzchni na gładką taflę.
Olej ma jednak jedną wadę - nie tworzy bariery mechanicznej, więc trzeba go odświeżać. W naszym klimacie, na donicy stojącej całorocznie na zewnątrz, to znaczy jedną cienką warstwę co dwanaście, dwadzieścia cztery miesiące. Dziesięć minut roboty, ale trzeba pamiętać. Jeżeli ktoś chce kupić donicę i przez pięć lat się nią nie zajmować, olej nie jest dla niego dobrym wyborem.
Najlepiej sprawdza się tam, gdzie ma minimalną ochronę zadaszenia: kryte tarasy, altany, donice doniczkowe ustawione pod okapem.
Lakierobejca i lazura - to, czego używamy
Lakierobejce (Drewnochron Aqua, Vidaron, Bondex, Sadolin) to środek pomiędzy lakierem a barwiącym olejem. Tworzą cienką, elastyczną powłokę, ale powłokę oddychającą: para wodna ma którędy uciec z drewna, więc lazura nie odpryskuje tak jak twardy lakier. Jednocześnie barwią drewno na ciepły orzech, palisander, dąb, czerń opalaną, biel, grafit. Tylko sześć kolorów, ile mamy w pracowni, ale każdy w paru wariantach intensywności.
Na lazurach opiera się większość polskiego ogrodnictwa domowego i nie bez powodu: są wybaczające w nakładaniu, łatwo się je odświeża, dają się nakładać pędzlem albo wałkiem bez specjalnych zabiegów. Trzymają się trzy, cztery lata na donicy stojącej na otwartym balkonie, pięć do siedmiu pod okapem. Potem wystarczy przeszlifować papierem sto osiemdziesiąt, odpylić, nałożyć jedną warstwę odświeżającą. Pięć minut.
Lakier kryjący i farba akrylowa
Lakiery (poliuretanowe, akrylowe) i farby kryjące dają twardą, sztywną warstwę. Wyglądają jak mebel, nie jak drewno ogrodowe; to bywa zaletą, jeśli zależy na jednolitym kolorze pod konkretną aranżację. Problem: drewno pracuje, lakier nie. Im twardsza powłoka, tym mniej tolerancji na ruchy słojów, i na donicy stojącej całorocznie na otwartym balkonie lakier zaczyna pękać przy fugach narożnych już w trzecim sezonie. A pęknięty lakier jest gorszy niż żaden, bo pod spód dostaje się woda i nie ma którędy wrócić do powietrza.
Lakier sprawdza się na donicach pod dachem albo we wnętrzach lokali użytkowych. Na otwartym balkonie z pełnym południowym słońcem - raczej nie.
Wosk olejny
Wosk to luksusowa wersja oleju: lekko satynowy połysk, miły dotyk, ładnie podkreślona struktura. Ale w deszczu i mrozie wosk gubi ochronę szybciej niż zwykły olej. Zostawiamy go na detale i doniczki do mieszkania. Na otwartym balkonie nie ma sensu.
Jak nakładać, czyli pięć rzeczy, które robią różnicę
Temperatura to pierwsza zasada: między dziesięcioma a dwudziestoma pięcioma stopniami. Poniżej pięciu żadna powłoka się dobrze nie zwiąże, powyżej trzydziestu schnie zbyt szybko i zostają smugi. W praktyce wychodzi kwiecień–maj albo wrzesień–październik. Zanim cokolwiek wyciągniesz z puszki, drewno musi być przygotowane: surowe szlifujemy papierem o gradacji sto dwadzieścia, potem sto osiemdziesiąt; stare drewno najpierw oczyszczamy z łuszczących się fragmentów starej powłoki. Odpyleniem wilgotną szmatką nie wolno pomijać, bo na zapylonym drewnie nawet najlepsza lazura siedzi krzywo.
Pędzel ciągniemy zawsze wzdłuż słojów. Smugi prawie zawsze biorą się z nakładania w poprzek albo zbyt grubej warstwy. Lepiej trzy cienkie niż jedna gruba. Gruba warstwa nie wsiąka, tylko leży na wierzchu i pęka pierwsza. Między warstwami zawsze dwadzieścia cztery godziny, nawet jeżeli puszka mówi „po sześciu”. Mokre na mokrym to problem za rok.
A jak my to robimy w pracowni
W Hajnówce każda pomalowana donica przechodzi przez ten sam proces od kilku lat: szlif, grunt z biocydem, dwie warstwy lazury w jednym z sześciu kolorów, folia ochronna od strony ziemi. Wyjątkiem jest wariant naturalny, który wysyłamy w stanie surowym, do samodzielnego wykończenia. W wersjach kolorowych klient otwiera karton, wsypuje ziemię i sadzi. Nie dlatego, że to gdzieś trzeba napisać w opisie produktu, tylko dlatego, że przy domowym wykończeniu osiem na dziesięć osób pomija grunt, a potem przychodzi reklamacja.
Jeżeli chcesz, żeby drewno wyglądało jak drewno i jesteś gotowy zajmować się nim co dwa lata, weź olej. Jeżeli chcesz kompromis między estetyką a wygodą, lazura albo lakierobejca i to jest wybór trafiony dla ośmiu na dziesięć donic. Jeżeli stoi pod dachem i ma być jednolicie kolorowa, lakier akrylowy. Pod każdym z tych preparatów musi być grunt impregnujący z biocydem. To jedna rzecz, której nie warto pomijać.
Porada z pracowni: Prezentowane na blogu wskazówki i metody pielęgnacji mają charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Są oparte na naszych własnych doświadczeniach. Ponieważ każdy produkt drewniany i warunki atmosferyczne są inne, nie ponosimy odpowiedzialności za efekty prac wykonanych samodzielnie przez czytelników. Przed użyciem preparatów (np. olejów, lakierów) zawsze zapoznaj się z instrukcją ich producenta.


