Blog
Wybór

Jakie donice na balkon całoroczne?

Co właściwie znaczy „całoroczne”. Plastik, beton, drewno, ceramika. Porównujemy uczciwie, z wadami każdego, i tłumaczymy, dlaczego dobrze zabezpieczone drewno wciąż wygrywa wizualnie.

Ewa Gonta22 maja 20265 min czytania
Drewniane donice DrewMar na całoroczny balkon

Słowo „całoroczne” w ogrodnictwie rozciągnęło się do tego stopnia, że trafia na metki donic za czterdzieści złotych z marketu i na donice ceramiczne za osiemset. Praktycznie znaczy ono trzy konkretne rzeczy: donica nie pęka w cyklach zamarzanie-rozmrażanie, materiał nie kurczy się ani nie pęcznieje w sposób, który niszczy roślinę w środku, i powłoka nie traci koloru po dwóch latach pełnego słońca. Donica, która spełnia wszystkie trzy, jest naprawdę całoroczna. Reszta to marketing.

Dochodzi do tego waga (nośność stropu), wygląd i cena. Żaden materiał nie wygrywa we wszystkich punktach, każdy ma swoje mocniejsze i słabsze strony. Zależnie od tego, na czym ci zależy, wybór jest dosyć oczywisty.

Ceramika i terakota

Klasyczne donice ceramiczne i terakotowe są nasiąkliwe. Wypalona glina ma porowatą strukturę i chłonie wilgoć jak gąbka. W polskim klimacie oznacza to, że donica nasiąka deszczem jesienią, woda wnika w mikropory, zamarza zimą, zwiększa objętość - i ceramika pęka. Niekoniecznie przy pierwszej zimie, ale prawie zawsze przy drugiej albo trzeciej.

Istnieje grupa donic ceramicznych mrozoodpornych, wypalanych w wyższej temperaturze i o gęstszej strukturze. Te wytrzymują, ale kosztują od trzystu do ośmiuset złotych za sztukę i są ciężkie. Czterdzieści centymetrów średnicy ceramiki to piętnaście, dwadzieścia kilo donicy pustej, plus trzydzieści kilo ziemi i jakieś dziesięć kilo rośliny. W sumie sześćdziesiąt kilogramów na balkon, którego strop bywa zaprojektowany na dwieście kilogramów na metr. Estetycznie ceramika jest świetna, ale jeżeli budżet nie ma trzech zer, to ryzyko pęknięcia jest duże.

Plastik

Donice plastikowe są niezniszczalne strukturalnie. Nie pękają od mrozu, ważą tyle co nic i kosztują od piętnastu do pięćdziesięciu złotych. To ich największa zaleta i, szczerze, jedyna naprawdę poważna.

Resztę listy stanowią problemy. Czarne donice plastikowe blakną do szarości po dwóch sezonach w pełnym słońcu, białe żółkną i robią się kruche. Plastik na balkonie to nie ten sam plastik, co w wewnątrzbudynkowym oświetleniu; spędza półtora tysiąca godzin słońca rocznie i kilkadziesiąt cykli rozszerzania-kurczenia. Dochodzi do tego termika. Plastik nie izoluje, ziemia w plastikowej donicy w pełnym słońcu potrafi nagrzać się do czterdziestu pięciu stopni, a to temperatura, w której korzenie wielu roślin obumierają.

Plastik sprawdza się tam, gdzie roślina jest wymieniana co sezon i nikt na donicę nie patrzy z bliska: sezonowe rabaty u dewelopera, wkłady do dekoracyjnych osłon. Na własnym balkonie z roślinami wieloletnimi, na które się patrzy codziennie, raczej nie.

Beton i włókno-cement

Najtrwalsze rozwiązanie w ogóle. Beton i fiberglass-cement są mrozoodporne praktycznie bez końca, odporne na UV, stabilne wymiarowo, neutralne kolorystycznie. Częsty wybór architektów i biur projektowych, kiedy donica ma być częścią architektury, nie ozdobą.

Pierwszy problem to waga. Beton o pojemności stu litrów waży trzydzieści do pięćdziesięciu kilogramów pusty. Sto litrów wilgotnej ziemi to dalsze sto trzydzieści kilo. Plus roślina. W sumie sto siedemdziesiąt, sto osiemdziesiąt kilogramów na pojedynczej donicy. Większość stropów balkonowych w blokach jest projektowana na nośność około dwustu kilogramów na metr, więc jedna duża donica betonowa zjada większość tego budżetu.

Drugi problem to estetyka. Beton jest wizualnie zimny, pasuje do mocno nowoczesnej architektury i nie pasuje do balkonu w bloku z lat osiemdziesiątych ani do tarasu domu z bali. Świetny materiał, ale tylko w odpowiednim otoczeniu.

Drewno

Drewno mieści się gdzieś w środku tej stawki: nie jest tak trwałe jak beton, ale jest dużo lżejsze. Nie jest tak tanie jak plastik, ale wygląda jak coś, na co można patrzeć codziennie. Pod warunkiem że jest porządnie zabezpieczone.

Tym, co odróżnia drewno od reszty materiałów, jest izolacja termiczna. Ziemia w drewnianej skrzynce balkonowej w pełnym słońcu osiąga trzydzieści, trzydzieści dwa stopnie; w plastiku obok bywa czterdzieści dwa. Zimą działa odwrotnie, drewno chroni przed mrozem o kilka stopni różnicy. Dla korzeni roślin to istotne. Pod względem wagi drewniana skrzynka balkonowa siedemdziesięciocentymetrowa to około czterech kilogramów donicy i dwudziestu pięciu z ziemią; znacznie mniej niż beton, mniej niż ceramika.

Wadą drewna jest konieczność okazjonalnej konserwacji. Powłoka pracuje, po trzech do pięciu latach trzeba ją odświeżyć cienką warstwą lazury. Pięć minut roboty na donicę raz na parę lat. Dla większości ludzi do zaakceptowania; dla niektórych nie i ci wybierają beton.

Z pracowni DrewMar
Drewniane skrzynki balkonowe 50 i 70 cm
Sześć kolorów wykończenia, folia ochronna w cenie, nóżki podnoszące dno nad płytę tarasu.

Na co zwracać uwagę przy zakupie drewnianej

Jeżeli już zdecydujesz się na drewno, oddziela jedną donicę od drugiej kilka konkretnych rzeczy. Najważniejsza to grunt impregnujący z biocydem pod kolorem; bez niego nawet najlepsza zewnętrzna powłoka zacznie się odklejać od strony deszczu po dwóch latach. Pytaj producenta, czym donica jest malowana i co idzie pod tym. Jeżeli odpowiedź brzmi „pomalowane lazurą”, zapytaj, co siedzi pod lazurą. Jeżeli „nic, surowe drewno”, szukaj dalej.

Druga rzecz to folia ochronna od strony ziemi. Tanio w produkcji, kluczowo w trwałości. Brak folii to numer jeden powodów, dla których drewniane donice z marketów rozpadają się po dwóch sezonach. Trzecia: prześwit pod spodem, półtora do dwóch centymetrów, na nóżkach albo podstawkach; bez tego dno stoi mokre cały czas. Czwarta, banalna, ale potrafi umknąć: otwory odpływowe. Część donic, które oglądaliśmy w sklepach, ich nie ma. Bez otworów woda nie wychodzi z donicy, więc siedzi w ziemi i korzeń gnije.

Co wybrać

Beton, jeżeli zależy ci na minimalistycznej architekturze, masz duży budżet i wzmocniony strop. Ceramikę, jeżeli stawiasz parę donic, masz pieniądze i godzisz się z ryzykiem pęknięcia. Plastik do sezonowych obsadzeń jednorocznych. Drewno do wszystkiego pomiędzy: codziennego balkonu, tarasu, miejsca, gdzie zależy ci na wyglądzie roślin, na temperaturze ziemi i na trwałości ośmiu, dziesięciu lat z okazjonalnym odświeżeniem powłoki.

Porada z pracowni: Prezentowane na blogu wskazówki i metody pielęgnacji mają charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Są oparte na naszych własnych doświadczeniach. Ponieważ każdy produkt drewniany i warunki atmosferyczne są inne, nie ponosimy odpowiedzialności za efekty prac wykonanych samodzielnie przez czytelników. Przed użyciem preparatów (np. olejów, lakierów) zawsze zapoznaj się z instrukcją ich producenta.