Zielony nalot na drewnie ogrodowym - skąd się bierze i jak go usunąć?
Glony, mech, pleśń, wykwity miedziowe. Cztery zupełnie różne rzeczy, które wyglądają podobnie. Jak je rozpoznać i czym domyć drewno bez uszkadzania powłoki.

„Zielony nalot na drewnie” w mailach od klientów oznacza zazwyczaj cztery różne zjawiska, które wyglądają podobnie, a wymagają zupełnie różnego potraktowania. Czasem to faktycznie powód do zmartwienia, czasem znak, że drewno zostało dobrze zabezpieczone i robi to, co miało robić. Zanim ruszysz z domywaniem, warto wiedzieć, z czym konkretnie masz do czynienia.
Cztery zielone zjawiska
Glony to zielone, mokre, śliskie powłoki rosnące na powierzchni drewna w wilgotnych i zacienionych miejscach. Najczęstsze na donicach stojących koło zraszaczy, pod okapami, w cieniu drzew. Glony siedzą na samej powierzchni i nie wnikają w drewno. Same w sobie nie niszczą surowca, ale utrzymują przy nim wilgoć, dzięki której potem rośnie pleśń.
Mech to bardziej kosmate, miękkie zielone plamy, zwykle w fugach albo na poziomych powierzchniach. Zatrzymuje wodę przy drewnie przez całą dobę, w dłuższej perspektywie psuje powłokę ochronną i przygotowuje teren dla pleśni. Usuwamy.
Wykwity miedziowe to drobne, zielono-niebieskie kropki albo plamy, które pojawiają się na nowym, świeżo impregnowanym drewnie. To nie jest grzyb i nie jest pleśń. To dowód, że drewno było impregnowane preparatem na bazie miedzi (Tanalith E, Wolmanit, Pinotex z miedzią). Sól miedzi reaguje z żywicami drewna i tworzy zielonkawe, twarde, drobnokrystaliczne wykwity. Absolutnie nieszkodliwe.
Pleśń to ciemne, czarne albo ciemnoszare plamy, często z białym puszkiem na początku. Pleśń wnika w drewno głębiej niż glony, ma charakterystyczny zapach stęchlizny i pojawia się w miejscach, w których woda stoi długo. To jedyne z czterech zjawisk, które naprawdę niszczy strukturę drewna, i jedyne, które bywa problematyczne zdrowotnie, zwłaszcza przy uprawach jadalnych.
Jak je odróżnić
Najszybsza diagnoza idzie dotykiem. Glony są mokre i śliskie, przesuwasz po nich palcem i palec się rozmazuje. Wykwity miedziowe są suche, lekko szorstkie, jak osad mineralny; nie schodzą od wody, schodzą dopiero pod papierem ściernym. Pleśń jest miękka, puszysta na powierzchni, a drewno pod nią często jest zauważalnie miększe w dotyku, niż powinno być.
Lokalizacja też dużo mówi. Wykwity miedziowe pojawiają się równomiernie na całej powierzchni, zwykle w pierwszym sezonie po zakupie. Glony i mech rosną tylko w miejscach zacienionych i wilgotnych, zawsze nierównomiernie, od strony cienia, w fugach, pod okapem. Jeżeli zielony nalot pokrywa równomiernie cały bok donicy i pojawił się trzy miesiące po zakupie, to z dużym prawdopodobieństwem są wykwity z impregnacji. Jeżeli rośnie tylko od strony cienia i lokalnie, to glon.
Można też po prostu sprawdzić wodą. Wytrzyj wilgotną szmatką zielone miejsce. Glony i mech rozmazują się łatwo i schodzą po kilku przesunięciach, na szmatce zostaje zielono-brunatny ślad. Wykwity miedziowe nie reagują na wodę, są związane chemicznie z drewnem i wymagają mechanicznego ścierania.
Wykwity miedziowe - można nic nie robić
Z czasem ścierają się same pod wpływem deszczu, słońca i codziennego użytkowania. Po jednym, dwóch sezonach znikają. To estetyczna usterka, nie techniczna; nie wpływa na trwałość donicy. Jeżeli ci jednak przeszkadzają wizualnie, można je delikatnie zetrzeć drobnym papierem ściernym (240, 320), bardzo lekko, bez docierania do drewna. Potem odpylić i - jeżeli powłoka pod spodem była matowa - ewentualnie odświeżyć cienką warstwą lazury.
Glony i mech
Glony schodzą banalnie. Gąbka, ciepła woda, kilka kropli płynu do naczyń, ewentualnie odrobina octu (łyżka na litr wody). Szorujemy gąbką, nie szczotką stalową, bo szczotka zostawia rysy w powłoce, w które wpełzają potem nowe glony. Spłukać, dać wyschnąć dzień.
Ważniejsza od domywania jest prewencja. Glony rosną w wilgoci i cieniu, więc dwie banalne zmiany skutecznie je zatrzymują. Pierwsza to donica na nóżkach albo podstawkach, półtora-dwa centymetry prześwitu, dzięki czemu dno schnie między opadami. Druga, jeżeli da się, to przestawienie donicy raz w sezonie w słoneczniejsze miejsce na lato.
Mech wymaga trochę więcej pracy, bo ma głębsze nitki wpełzające w fugi. Wybieramy go najpierw mechanicznie, niemetalowym narzędziem (drewniany szpikulec, plastikowa szpachla). Potem domywamy ciepłą wodą z octem. Jeżeli mech wraca w tym samym miejscu po roku, to znak, że ta strefa donicy ma za dużo wilgoci i warto przemyśleć przeniesienie albo zacienienie.
Pleśń
Pleśń to inny temat niż glony. Wniknęła w drewno głębiej niż powłoka, więc domywanie powierzchni jej nie usuwa, tylko zakrywa. Pleśń wymaga preparatu grzybobójczego (sprzedawanego pod nazwą „środek przeciw pleśni do drewna”, na przykład Drewnochron Antypleśń albo Vidaron Środek Grzybobójczy). Postępowanie: oczyścić mechanicznie powierzchnię, nanieść środek grzybobójczy zgodnie z instrukcją (zwykle jeden-dwa cykle z dwudziestoczterogodzinną przerwą), dać wyschnąć, doszlifować, nałożyć cienką warstwę powłoki ochronnej.
Jeżeli pleśń jest rozległa, a drewno pod nią miękkie w dotyku, donicy nie da się już sensownie uratować i trzeba ją wymienić. Są to jednak rzadkie przypadki i dotyczą drewna zaniedbywanego latami bez żadnej konserwacji.
Wszystkie cztery zjawiska - glony, mech, pleśń i wykwity miedziowe - łączy jedna rzecz: trzy z nich wynikają z wilgoci utrzymującej się przy drewnie, czwarte to dowód dobrej impregnacji. Jeżeli odprowadzisz wilgoć (prześwit pod spodem, folia w środku z drożnymi otworami, dobra powłoka, w miarę możliwości słoneczna strona) problem prawie nie wystąpi. A jeżeli wystąpi, to przed domyciem warto te pięć minut przeznaczyć na diagnozę. Dwa zmarnowane weekendy mniej.
Porada z pracowni: Prezentowane na blogu wskazówki i metody pielęgnacji mają charakter wyłącznie informacyjny i edukacyjny. Są oparte na naszych własnych doświadczeniach. Ponieważ każdy produkt drewniany i warunki atmosferyczne są inne, nie ponosimy odpowiedzialności za efekty prac wykonanych samodzielnie przez czytelników. Przed użyciem preparatów (np. olejów, lakierów) zawsze zapoznaj się z instrukcją ich producenta.


